VI - Stacja Drogi Krzyżowej
Wyrwać się z tłumu urągającego skazańcom. Przyznać się do Tego, którego uznano winnym śmierci.
Czy umiesz zawołać: Niewinny,. gdy wszyscy wołają: Ukrzyżuj! Stanąć u boku tego, kogo uczyniono pośmiewiskiem?
Ona, drobna, skromna kobieta zdobyła się na tę,
jakże rzadką odwagę: odwagę własnego zdania, niezależnie od tego, co o niej pomyślą czy powiedzą.
Otrzymała za to niezwykłą nagrodę: "portret" - albo raczej: "autoportret" Jezusa, namalowany Jego potem i krwią.
To jest jedyny prawdziwy wizerunek człowieka.
Bo prawdę o człowieku, o sobie samym, poznaje się nie wtedy,
gdy pozuje się przed malarzem, ale wtedy, gdy "maluje się" ją własnym bólem.

Kto kocha, zawsze myśli o ubogacaniu tego, kogo kocha.
Weronika wracała do domu szczęśliwa, niosąc utrwalone na chuście Twoje Oblicze.
Tajemnica jej wielkiego szczęścia nie była jednak ukryta w chuście,
lecz w sercu. Ona się z Tobą spotkała i z Tobą wracała do domu.
Miłość bowiem zawsze dociera do serca i ubogaca je.

Naucz nas, Panie, miłości wdzięcznej, która docenia zewnętrzne znaki,
ale zawsze najwyżej ceni ubogacenie serca.

VI - Stacja Drogi Krzyżowej