VII - Stacja Drogi Krzyżowej
Czy było warto robić postanowienie poprawy,
klękać przy konfesjonale, skoro znów nic się nie udało?
Czy warto się uczyć, skoro znów wszystko zapomniałem?
Czy warto ufać ludziom, skoro znów mnie zawiedli? Czy warto...
Jak dobrze. Panie Jezu, że nikt nie próbował "idealizować"
Twojej drogi krzyżowej, sugerować, że niosłeś krzyż bez trudności i potknięć.
Najbardziej lubię zatrzymywać się przy tych trzech upadkach.
Jezu leżący na ziemi, wyśmiewany i kopany, jakże mi jesteś bliski!
Tyle razy upadasz i tyle razy powstajesz, ukazując mi absurdalność mojego zniechęcenia i niedowierzania.
Człowiek jest słaby i kruchy, jak bańka mydlana,
a ilość zła czyhającego nań, by go zniszczyć jest olbrzymia.
Jeśli jednak człowiek umie kochać, staje się twardy jak diament
i zło nie potrafi go zniszczyć. Mocą człowieka jest jego miłość.
Panie, powalony na kalwaryjskiej drodze,
my wiemy, że to Ty byłeś mocny, a twoi oprawcy słabi.
Byłeś mocny miłością. Napełnij nasze serca tą mocą, byśmy nie ulegli otaczającemu nas złu.
VII - Stacja Drogi Krzyżowej